Przejdź do treści
Menu
  • Strona główna
  • Ogłoszenia
  • Aktualności
  • Kontakt
  • Parafia
  • Wspólnoty parafialne
  • Sakramenty
  • Pomoc w parafii
  • Filmy o parafii
  • Galeria
  • Rozważania parafian
  1. Strona główna
  2. Rozważania parafian

Rozważania parafian (16.08.2026)

Szczegóły
15.08.2026

Ewangelia (Mt 15, 21-28)

Dzisiejsza Ewangelia o kobiecie kananejskiej może nas trochę zaskakiwać. Trudno nam zrozumieć, dlaczego Jezus najpierw nie odpowiada na jej wołanie, a później wypowiada słowa, które brzmią bardzo surowo. Przecież ona przychodzi do Niego z ogromnym cierpieniem – prosi o pomoc dla swojej córki. A jednak nie odchodzi. Nie obraża się na Jezusa. Nie mówi: „Skoro mnie nie wysłuchałeś, to już więcej do Ciebie nie przyjdę”. Ona trwa. Prosi dalej. Pada przed Nim i mówi: „Panie, dopomóż mi”.

I właśnie tutaj Jezus pokazuje nam niezwykłą prawdę o wierze. Prawdziwa wiara nie polega na tym, że zawsze od razu otrzymujemy to, o co prosimy. Prawdziwa wiara polega na tym, że nawet wtedy, gdy Bóg milczy, my nadal Mu ufamy.

Ta kobieta mogła odejść. Mogła uznać, że Bóg jej nie słyszy. A jednak została. Jej wiara była większa niż jej rozczarowanie. I dlatego Jezus mówi do niej: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz”.

Kiedy czytam tę Ewangelię, przypomina mi się historia sługi Bożego Mateusza Talbota, nazywanego apostołem trzeźwości.

Urodził się w Dublinie w Irlandii 2 maja 1856 roku. Był drugim z dwanaściorga dzieci. Kiedy miał zaledwie dwanaście lat, rozpoczął pracę w firmie zajmującej się handlem alkoholem. Bardzo szybko sam się od niego uzależnił. W domu miał zapewnione jedzenie i miejsce do spania, ale wszystkie zarobione pieniądze przez lata przepijał w barze. Nie pomagały łzy matki ani prośby innych osób.

W wieku dwudziestu ośmiu lat postanowił jednak przestać pić. Bezpośrednim impulsem było bolesne doświadczenie: poprosił kolegów o postawienie mu alkoholu, ponieważ sam nie miał już pieniędzy. Oni jednak nazwali go „świnią”. To upokorzenie stało się dla niego momentem przełomowym.

Mateusz Talbot stanął przed Najświętszym Sakramentem. Po spowiedzi i przyjęciu Komunii Świętej złożył przyrzeczenie abstynencji najpierw na trzy miesiące. Później ponowił je na rok, a następnie na całe życie.

Miał jednak świadomość, że sam może nie wytrwać. Dlatego nie zaufał wyłącznie własnej silnej woli. Zaczął codziennie uczestniczyć we Mszy Świętej i przyjmować Komunię Świętą. Często przychodził do kościoła godzinę wcześniej – niezależnie od tego, czy świeciło słońce, padał deszcz czy śnieg. Po pracy również szedł przed Najświętszy Sakrament.

Mówił:

„Jak możesz czuć się samotny, mając Pana naszego w Najświętszym Sakramencie?”

I dodawał, że bez Komunii Świętej nie poradzi sobie.

To jest niezwykłe świadectwo człowieka, który odkrył, że nie musi walczyć ze swoim uzależnieniem wyłącznie własnymi siłami. Od momentu przyrzeczenia abstynencji był – jak sam można powiedzieć – „pijany” już tylko miłosierdziem, mądrością i mocą miłości Boga.

W jego życiu widać dokładnie to samo, co w dzisiejszej Ewangelii: nie rezygnować.

Kobieta kananejska nie rezygnuje z Jezusa, mimo że początkowo nie otrzymuje odpowiedzi.

Mateusz Talbot nie rezygnuje z walki o swoje życie, mimo że przez wiele lat był niewolnikiem alkoholu.

Oboje pokazują nam, że człowiek może być bardzo słaby, ale Bóg jest mocniejszy od naszej słabości.

Mateusz Talbot potrafił również powiedzieć „nie” wtedy, gdy wymagała tego jego wiara. Kiedy otrzymał polecenie służbowe sprzeczne z jego przekonaniami i groziło mu zwolnienie z pracy, powiedział:

„Przede wszystkim muszę wziąć pod uwagę interes duszy”.

To zdanie jest niezwykle mocne. Bo czym jest dzisiaj „interes duszy”? To pytanie o to, co naprawdę jest dla mnie najważniejsze. Czy ważniejsze jest to, żeby wszystkim się podobać? Żeby mieć pieniądze? Żeby mieć wygodne życie? Czy może najważniejsze jest to, żeby nie stracić Boga?

Mateusz Talbot starał się również naprawić krzywdy, które wyrządził w czasach swojego uzależnienia. Prowadził życie pełne modlitwy i umartwienia. Zarobione pieniądze przekazywał potrzebującym, wspierał misje i szczególnie umiłował modlitwę do Maryi.

Jego modlitwa była bardzo prosta, ale niezwykle głęboka:

„O najsłodszy Jezu, zniszcz we mnie wszystko, co jest złem, co jest występne i samowolne. Wyniszcz wszystko, co Ci się we mnie nie podoba, usuń wszystko, co jest moje własne. Daj mi prawdziwą pokorę, prawdziwą cierpliwość i prawdziwą miłość. Użycz mi doskonałego panowania nad językiem. Amen”.

Czy nie jest to również modlitwa dla każdego z nas?

Bo każdy człowiek ma w swoim życiu coś, z czym walczy. Może to być uzależnienie, złość, pycha, brak przebaczenia, lęk, egoizm, nieuporządkowane relacje, słabość, której nikomu nie pokazujemy.

I czasami wołamy do Boga jak kobieta kananejska: „Panie, dopomóż mi!”, a odpowiedź nie przychodzi od razu.

Wtedy przychodzi pokusa, żeby się poddać.

Dzisiejsza Ewangelia mówi jednak: nie odchodź od Jezusa tylko dlatego, że jeszcze nie widzisz odpowiedzi.

Może właśnie wtedy Twoja wiara jest najbardziej potrzebna.

Kobieta kananejska nie pozwoliła, aby cierpienie odebrało jej nadzieję. Mateusz Talbot nie pozwolił, aby jego przeszłość zdecydowała o całym jego życiu.

To jest również nadzieja dla każdego człowieka, który myśli: „Już się nie zmienię”, „Jestem za słaby”, „Za dużo razy upadłem”, „Bóg już nie może mnie przyjąć”.

Może właśnie dzisiaj Jezus mówi do takiego człowieka: „Nie rezygnuj. Przyjdź jeszcze raz. Wołaj jeszcze raz. Zaufaj Mi jeszcze raz”.

Mateusz Talbot zmarł w Dublinie 7 czerwca 1925 roku, idąc na Mszę Świętą w uroczystość Trójcy Przenajświętszej.

Piękny jest ten obraz: człowiek, który kiedyś wszystkie swoje pieniądze przepijał w barze, pod koniec życia idzie na spotkanie z Jezusem w Eucharystii.

To pokazuje, że Bóg naprawdę potrafi zmienić człowieka.

Nie ma takiej przeszłości, której Bóg nie może odkupić. Nie ma takiej słabości, z której nie może nas podnieść. Nie ma takiej sytuacji, w której warto przestać wołać: „Panie, dopomóż mi”.

Dlatego dzisiejsza Ewangelia i życie Mateusza Talbota zostawiają nam jedno ważne przesłanie:

Nie rezygnuj z Boga. Nie rezygnuj z modlitwy. Nie rezygnuj z walki o siebie. I przede wszystkim – nie rezygnuj z nadziei.

Bo czasami właśnie wtedy, gdy wydaje nam się, że Jezus milczy, On prowadzi nas do wiary jeszcze głębszej niż ta, którą mieliśmy wcześniej.

A może właśnie wtedy chce usłyszeć od nas słowa kobiety kananejskiej:

„Panie, dopomóż mi”.

I wtedy, w odpowiednim czasie, możemy usłyszeć także Jego odpowiedź:

„Wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz”.

Mariusz Makuch

Rozważania parafian (09.08.2026)

Szczegóły
08.08.2026

Pierwsze czytanie (1 Krl 19, 9a. 11-13a)

Bóg objawia się Eliaszowi nie w wichurze, nie w trzęsieniu ziemi ani w ogniu, lecz w szmerze łagodnego powiewu. To niezwykłe przypomnienie, że Pan bardzo często przychodzi do człowieka w ciszy serca, w pokoju, w sumieniu i w codzienności. Aby usłyszeć Jego głos, trzeba zatrzymać się, wyciszyć i zrobić Mu miejsce pośród hałasu świata oraz własnych trosk.

Przeżywamy sierpień – miesiąc trzeźwości. To dobra okazja, by wsłuchać się w delikatny głos Boga, który pragnie prowadzić każdego człowieka ku prawdziwej wolności. Niech naszym konkretnym zadaniem będzie codzienna modlitwa za osoby uzależnione od alkoholu, za ich rodziny oraz wszystkich współuzależnionych, którzy często w ciszy dźwigają wielkie cierpienie. Prośmy, aby szmer Bożej obecności dotknął ich serc, przyniósł nadzieję, odwagę do podjęcia leczenia i dar wewnętrznej wolności. Niech nikt nie zostanie sam w swojej walce – Bóg jest blisko i nieustannie zaprasza do życia w pokoju i miłości.

Mariusz Makuch

Rozważania parafian (02.08.2026)

Szczegóły
31.07.2026

Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? (Rz 8,35)

Cytat z dzisiejszego drugiego czytania od razu poruszył moje serce. Przypomina mi, że żadne przeszkody, żadne cierpienie, żaden człowiek ani żadne doświadczenie życia nie są w stanie odebrać mi miłości Boga ani zniszczyć relacji z Nim.

Przez długi czas doświadczałem cierpienia z powodu mojego taty. Był uzależniony od alkoholu i zmarł ponad sześć miesięcy temu. Nałóg okazał się silniejszy niż relacja z rodziną – z moją mamą, rodzeństwem i ze mną. Oczywiście były też piękne chwile: sobotnia jajecznica, wspólne wyjazdy na działkę, czas spędzony razem. Niestety, znacznie częściej towarzyszyła nam niepewność: jaki dziś wróci? Trzeźwy czy pijany? A jeśli pijany, to czy znów dostanę pasem? Czy będę musiał schować się pod półkotapczanem?

Pamiętam słowa księdza profesora Bogumiła Gacki, kierownika pierwszej na świecie Katedry Personalizmu Chrześcijańskiego. Powiedział kiedyś, że człowiek potrzebuje dobrej figury ojca, bo wtedy łatwiej odkrywa Boga jako kochającego Ojca. Te słowa zostały ze mną na zawsze. Przez wiele lat patrzyłem na Boga przez pryzmat mojego ziemskiego ojca – człowieka dobrego, ale poranionego i zniewolonego przez uzależnienie.

Na szczęście, podobnie jak w dzisiejszej Ewangelii o cudownym rozmnożeniu chleba, Bóg dokonał w moim życiu cudu. Dał mi łaskę przebaczenia mojemu tacie. Uzdrowił moje serce i postawił na mojej drodze ludzi, dzięki którym mogę żyć w wolności i doświadczać Jego ojcowskiej miłości.

Boże, proszę Cię o zdrowe relacje z naszymi ojcami ziemskimi, a jeszcze bardziej o głęboką i silną więź z Tobą – naszym Ojcem w niebie.

W miesiącu sierpniu będę starał się pisać rozważania nawiązujące do sierpnia – miesiąca trzeźwości.

Zadanie na ten tydzień i na cały sierpień:
Podejmę abstynencję w intencji rodzin dotkniętych problemem alkoholizmu. Ofiaruję również każdego dnia przynajmniej jedną dziesiątkę Różańca za osoby uzależnione i ich bliskich.

Mariusz Makuch

Rozważania parafian (26.07.2026)

Szczegóły
24.07.2026

Ewangelia (Mt 13, 44–52)

Skarb. Perła. Sieć.

Te trzy słowa pojawiają się w dzisiejszej Ewangelii. To właśnie nimi Jezus opisuje, czym jest Królestwo Niebieskie. Na końcu dodaje jeszcze piękne zdanie:

Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem Królestwa Niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare.

Ta Ewangelia od razu przywołała we mnie bardzo osobiste wspomnienie. Ostatnio wraz z żoną i naszym synkiem spędziliśmy trzy dni u karmelitanek bosych w Nowych Osinach koło Mińska Mazowieckiego. Wśród czternastu sióstr jest jedna, z którą utrzymujemy serdeczną znajomość i to właśnie dzięki jej zaproszeniu mogliśmy tam pojechać.

Był to dla nas wyjątkowy czas. Nosimy z żoną szkaplerz karmelitański, dlatego pobyt w Karmelu miał dla nas szczególne znaczenie. Mogliśmy modlić się przy relikwiach św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz jej świętych rodziców – Zelii i Ludwika Martin. Była tam peregrynacja relikwii. Spotkał nas również wielki zaszczyt niesienia tych relikwii podczas uroczystości. To było dla naszej rodziny niezwykłe przeżycie duchowe.

Kiedy dziś słyszę słowa: skarb, perła i sieć, myślę właśnie o karmelitankach. Dla świata ich życie może wydawać się ukryte i ciche. Tymczasem są one prawdziwym skarbem Kościoła, ponieważ każdego dnia modlą się za nas wszystkich, wypraszając niezliczone łaski.

Ta Ewangelia stawia mi jednak bardzo konkretne pytanie: czy ja patrzę na modlitwę jak na skarb? Czy jest ona dla mnie największą wartością, czy tylko jednym z wielu obowiązków?

Wraz z żoną jesteśmy zelatorami Róż Różańcowych: ja - św. Antoniego a żona św. -  Szarbela. Nasza parafia jest bogata w Róże Różańcowe i ludzi modlitwy. Widzę to szczególnie wtedy, gdy pojawia się nagła prośba: ktoś uległ wypadkowi, ktoś ciężko zachorował, ktoś przeżywa rodzinny dramat. Wystarczy jedna wiadomość z prośbą o modlitwę, a wiele osób natychmiast bierze do ręki różaniec. To jest prawdziwy skarb Kościoła – ludzie, którzy wierzą, że modlitwa ma moc. 

Perła z dzisiejszej Ewangelii przypomina mi, że warto oddać wszystko, aby zdobyć to, co prowadzi do Boga. Człowiek może posiadać wiele rzeczy, ale jeśli nie ma żywej relacji z Jezusem, pozostaje wewnętrznie ubogi.

A sieć? Sieć przypomina mi Kościół. Jezus zarzuca ją na cały świat. Są w niej ludzie święci i grzeszni, mocni i słabi. Nie do nas należy osądzanie. Naszym zadaniem jest każdego dnia wybierać Chrystusa i wiernie za Nim podążać.

Zadanie na dziś:
Spójrz na swoją modlitwę jak na największy skarb. Znajdź dziś choć kilka minut, aby pobyć sam na sam z Jezusem i pomodlić się za kogoś, kto właśnie najbardziej tego potrzebuje.

Jeśli porusza Cię świadectwo życia karmelitanek bosych z Nowych Osin, zajrzyj na stronę internetową klasztoru: http://www.karmel-noweosiny.pl/. Poznaj ich życie, powierz siostrom swoje intencje modlitewne, a jeśli masz taką możliwość, wesprzyj ten klasztor także materialnie. Ich cicha, ukryta modlitwa jest bezcennym skarbem dla całego Kościoła.

Mariusz Makuch

Rozważania parafian (19.07.2026)

Szczegóły
17.07.2026

Ewangelia (Mt 13, 24–30)

Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.

Życie człowieka na ziemi kiedyś się kończy. Nie wiemy, ile lat zostało każdemu z nas. Dlatego już teraz jesteśmy zaproszeni, aby doświadczać Królestwa Bożego i żyć nim na co dzień.

Codzienność przynosi wiele różnych doświadczeń. Bywa, że jest spokojnie, a za chwilę ktoś w komunikacji miejskiej odezwie się niegrzecznie lub użyje wulgarnych słów. Idziesz przez Plac Szembeka i ktoś prosi Cię o pomoc, mówiąc: „Poratujesz?”. Czasem ktoś z rodziny niesłusznie Cię oceni, obgada albo przypisze słowa, których nigdy nie wypowiedziałeś. Bywa też, że w kościele ktoś irytuje się zachowaniem małego dziecka, które po prostu wydaje dźwięki, i zastanawiasz się, skąd tyle zniecierpliwienia w ludzkich sercach.

W naszym życiu spotykamy ludzi życzliwych i przyjaciół, ale także tych, którzy są dla nas trudni. Jest również nieprzyjaciel – szatan, upadły anioł, który pragnie odciągnąć nas od Boga i uwikłać w grzech.

Jezus jednak nie zachęca nas, abyśmy skupiali się na chwastach. Zachęca, byśmy byli dobrą pszenicą – wierną, cierpliwą i zakorzenioną w Bogu. Mamy wzrastać w Jego łasce, odpowiadać dobrem na zło, przebaczać i nie pozwolić, by zło zwyciężyło nasze serce.

Nie mamy wpływu na to, jakie chwasty pojawią się wokół nas. Mamy jednak wpływ na to, czy każdego dnia będziemy wzrastać w Bożej miłości. I właśnie to jest droga do Królestwa Niebieskiego.

Pytanie do refleksji:
Czy w codziennych trudnościach bardziej skupiam się na chwastach wokół siebie, czy pozwalam Jezusowi sprawiać, by w moim sercu dojrzewała dobra pszenica?

Zadanie na ten tydzień:
Każdego dnia będę starał się dziękować Bogu za wszystko, co mnie spotyka – zarówno za radosne chwile, jak i za trudne doświadczenia, wierząc, że On potrafi wyprowadzić dobro z każdej sytuacji.Niech to zadanie pomoże nam odkryć, że nawet pośród chwastów Bóg nie przestaje troszczyć się o wzrost dobra w naszym sercu. Amen.

Mariusz Makuch

Więcej artykułów…
  • Rozważania parafian (12.07.2026)
  • Rozważania parafian (05.07.2026)
  • Rozważania parafian (28.06.2026)
  • Rozważania parafian (21.06.2026)
  • Rozważania parafian (14.06.2026)
  • Rozważania parafian (07.06.2026)
  • Rozważania parafian (31.05.2026)
  • Rozważania parafian (24.05.2026)
  • Rozważania parafian (17.05.2026)
  • Rozważania parafian (10.05.2026)
  • Rozważania parafian (07.12.2025)
  • Rozważania parafian (02.11.2025)
  • Rozważania parafian (05.10.2025)
  • Rozważania parafian (07.09.2025)
  • Rozważania parafian (20.07.2025)
  • Rozważania parafian (06.07.2025)
  • Rozważania parafian (22.06.2025)
  • Rozważania parafian (01.06.2025)
  • Rozważania parafian (06.04.2025)
  • Rozważania parafian (02.03.2025)
Copyright © 2026 Parafia Najczystszego Serca Maryi. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.